niedziela, 4 lutego 2018

Wyjątkowy prezent na Walentynki - Fotoksiążka od Printu!


Wielkimi krokami zbliżają się WALENTYNKI! To święto od lat jest popularne w naszym kraju, jedni je kochają, drudzy nienawidzą. Wszędzie serduszka, kwiatki, dominująca czerwień i całujące się pary. My również mamy
w zwyczaju obchodzić Walentynki, jednak najważniejsze i najpiękniejsze w tym dniu są prezenty od serca. Zamiast materialnych gadżetów związanych z Walentynkami zdecydowałyśmy podarować swoim ukochanym… wspomnienia o wspólnych chwilach! Naprzeciw wyszła nam firma  PRINTU, oferująca własną, spersonalizowaną fotoksiążkę! <3


Tworzenie własnego cudeńka to czysta przyjemność. Wybieracie teksturę książki: miękka, twarda oprawa lub płótno oraz wielkość i format. Strony mogą być błyszczące lub matowe. Możecie dostosować okładkę, kolor stron, rozmieszczenie zdjęć, a nawet umieścić własne napisy. Wasze zdjęcia mogą być tłem strony a nawet całej rozkładówki. Sami możecie stworzyć album z cudownymi wspomnieniami. Do wyboru macie mnóstwo szablonów,
nie tylko dotyczącego Walentynek. Wasza fotoksiążka może być także albumem ślubnym czy kolekcją zdjęć z podróży. Rewelacja!


Cena zależy oczywiście od wybranego formatu. Na kod WALENTYNKI43 macie -43% na wybraną fotoksiążkę do końca dnia! Potrzebujecie trochę więcej czasu na zastanowienie?

KONKURS

Na instagramowym profilu @XHANGOVER i @ANACRUMB możecie wygrać fotoksiążkę (20 stron!) o formacie 20x25 !!!

Po więcej informacji zapraszamy na nasze konta na instagramie!

Poniżej linki, gdzie możecie zaprojektować i zamówić swoją spersonalizowaną książkę:

A oto jak prezentują się prezenty dla naszych cudownych chłopaków <3








 TeddyBear

poniedziałek, 15 stycznia 2018

Favourites make-up: Huda Beauty Rose Gold Edition i MakeuUp Revolution Pro HD Palette Amplified 35 - Innovation

Hej słoneczka! Jak mijają Wam dni podczas tej okropnej aury? My znalazłyśmy sposób na oderwanie się od szaro-burej rzeczywistości, pomaga nam… myśl o karnawale! A to wszystko dzięki dwóm perełkom, które znalazłyśmy w tym roku pod choinką. Przedstawiamy Wam palety:  Huda Beauty Rose Gold Edition i Makeup Revolution Pro HD Palette Amplified 35 – Innovation.
Paleta od Huda Beauty to obecnie jeden z najbardziej rozchwytywanych kosmetyków. Obecnie bardzo ciężko dostać ją gdziekolwiek w Europie, pod koniec 2017 roku była już produktem praktycznie nie do zdobycia. I trudno się dziwić, bo ta paletka to po prostu marzenie! Pracuje się z nią wspaniale, cienie są genialnie napigmentowane, nie osypują się. Struktura jest jedwabista. W palecie mamy zarówno cienie matowe, jak i przepiękne błyski, które mają strukturę pigmentów, najlepiej nakłada się je palcem. A wszystko to w cudownych, ciepłych barwach rose-gold. Prawdę mówiąc paleta jest na tyle uniwersalna,że przy jej użyciu możemy wykonać cały, kompletny makijaż oka, zarówno na co dzień jak i imprezę karnawałową!
Jest to produkt z wyższej półki cenowej, za paletkę od Huda Beauty zapłacimy około 300-400zł. Szczególnie, że produkt nie jest już dostępny w Polsce. Jest to cena dość wysoka, jednak w palecie znajduje się w sumie siedem pigmentów, a za pojedynczy pigment np. w Ingocie zapłacimy około 35zł.
 



Druga paletka to Makeup Revolution. Tutaj mamy już do czynienia jedynie z matowymi odcieniami. Cienie również są mega jedwabiste, pędzle dosłownie „suną” po ich strukturze, z łatwością się blendują. Świetna pigmentacja, niestety te najciemniejsze kolory troszkę się osypują. Specjalnie mi to nie przeszkadza, ponieważ przy mocnym, wyrazistym makijażu zawsze zaczynam od oczu, a dopiero później przechodzę do twarzy. Z paletki można stworzyć naprawdę wiele kompozycji, zarówno makijaż dzienny jak i wieczorowy. Osobiście brakuje mi w niej cieni nadających blasku, paletka nie jest uniwersalna, ale nie jest to ogromny problem, bo zazwyczaj do wykonania makijażu i tak używam 2-3 palet. Jednak jeśli ktoś chciałby postawić na jedną paletkę, w tym przypadku będzie to w całości matowy makijaż. Tego kosmetyku również nie dostaniemy jeszcze w Polsce, ani w drogeriach internetowych ani stacjonarnie. MUR ma bardzo szeroką gamę produktów, większość jednak jest dostępnych w UK. Mam nadzieję, że już niedługo wszystkich tych perełek doczekamy się w Polsce :)




Zrobiłyśmy dla Was swatche kolorów, które znalazły się w paletkach.  Do ich wykonania użyłyśmy Swatch Makera ze SMINKO.PL To jedyne miejsce, gdzie znajdziecie szablony do wykonania idealnych swatchy. Do wyboru macie dwa rodzaje, w każdym różne wzory. Oprócz standardowych pasków znajdzieie tam serduszka, gwiazdki, szablony do brwi oraz kosmetyków do ust. Mega! :)

HUDA BEAUTY

MAKEUP REVOLUTION



Jak prezentują się makijaże wykonane paletami? Zobaczcie nasze propozycje!



Znacie te paletki? Podobają się Wam?
Napiszcie w komentarzach, jakie są Wasze karnawałowe inspiracje! 

Teddy Bear

piątek, 29 grudnia 2017

Moja suknia ślubna od wróżki Sylwii Kopczyńskiej!


Dzisiejszy wpis jest dla mnie niesamowicie ważny, wyjątkowy, magiczny… Nie mogłam się doczekać, aby zaprezentować Wam moją suknię ślubną! Z opowieści wiem, że większość panien młodych ma wizję swojej wymarzonej sukni ślubnej, lecz po długich poszukiwaniach ostatecznie decydują się na inny model. W moim przypadku było zupełnie inaczej, to była miłość od pierwszego wejrzenia. Zaczęło się od nieśmiałego spojrzenia na projekt sukni na stronie internetowej projektanki, następnie wizyta w salonie, przymiarka i decyzja! Wiedziałam, że nie chce szukać więcej. Dla mnie model Kelsi 16 to najpiękniejsza suknia na świecie. Oczywiście została dostosowana w 100% do mnie. To ja zdecydowałam o takich detalach jak dekolt, V na plecach, długość rękawa czy poziom zagęszczenia koronki.

Moja Kelsi została zaprojektowana przez Sylwię Kopczyńską. Pani Sylwia to wybitnie zdolna projektantka, wizjonerka, artystka, moja wróżka! To dzięki niej czułam się pięknie, wyjątkowo i zmysłowo w tym najważniejszym dniu. Kochana Pani Sylwio, dziękuję za wszystko! Za każdą radę! Tak ciepło wspominam każdą wizytę w salonie, już za tym tęsknię!

Zachęcam wszystkie przyszłe panny młode do wizyty na stronie internetowej http://www.sylwiakopczynska.pl/ i zapoznanie się z najnowszą kolekcją. 

Wszystkie poniższe fotografie to dzieło kochanych Dziwaków, czym byłby mój post bez tych najwspanialszych zdjęć?! <3




























Little Crumb

niedziela, 17 grudnia 2017

Test kosmetyczny - kolorówka z Meet Beauty




Hej kochani! Konferencja Meet Beauty już dawno za nami, jednakże postanowiłyśmy o niej przypomnieć. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że już 10 stycznia ruszają zapisy na kolejną, czwartą już edycje! Meet Beauty to najlepsza okazja, by poznać najnowsze makijażowe trendy, zasięgnąć informacji o pielęgnacji, która często jest przez nas traktowana po macoszemu lub w ogóle omijana na co dzień. To również wyjątkowy czas, kiedy możemy spotkać blogerów i influenserów śledzonych dotychczas w social mediach. Konferencja bogata jest także w wykłady, pokazy, warsztaty, z których każdy może skorzystać bezpłatnie. Dla stałych bywalców – przypomnienie. Dla nowych uczestników – warto być nami! Po konferencji każdy uczestnik otrzymuje pakiet kosmetyków do przetestowania. Poprzednio publikowałyśmy test nowości pielęgnacyjnych. Tym razem nie tylko pokażemy Wam artykuły z tzw. „kolorówki”, ale opiszemy również jak sprawdziły się na dłuższą metę :)

Zapraszamy!





1. Cashmere otrzymałyśmy dwa produkty tej marki rozświetlacz z gąbeczką z odcieniu 02 oraz bronzer w sztyfcie do konturowania. Sama marka jak i formuła wyżej wymienionych kosmetyków to dla nas nowość. Przyznam, że gąbeczka jako aplikator rozświetlacza to dla mnie strzał w dziesiątkę. Dzięki temu produkt świetnie się blenduje i „wtapia” w resztę makijażu. Oba, dzięki swojej formule świetnie z nami współpracują. Trwałość – jak najbardziej okej. W dodatku opakowanie bronzera prezentuje się świetnie, to prawdziwa perełka w mojej kolekcji.





2. Gosh – tutaj mamy już nieco więcej różnorodnych produktów, gdyż obok kosmetyków znalazł się także pędzel 011 i od niego właśnie zaczniemy. Jest wykonany bardzo solidnie. Użytkuję go dość często, jako aplikator podkładu, nadaje się do tego idealnie, dzięki mocno zbitej formie. Do tej pory nie wypadł z niego ani jeden włosek, końcówka się nie zdarła, wygląda jak nowy, co świadczy o naprawdę przykładnym wykonaniu. Dobrze aplikuje podkłady, produkty mineralne, fajnie się z nim pracuje także ze względu na łatwość czyszczenia. Jeśli szukacie pędzla do podkładu, a nie chcecie wydawać fortuny to bardzo polecam.

W paczuszce od Gosh znalazł się również podkład Foundation DROPs. Przyjemna aplikacja dzięki pipecie. Jedna miarka to idealna ilość na całą twarz. Podkład nie jest mocno kryjący, wręcz wodnisty. U mnie się niestety nie sprawdził. Wolę gęste podkłady ale to już kwestia preferencji. Mocno uwydatnia suche skórki. Podsumowując – wygodna aplikacja jednak sama jakość produktu -  subiektywnie – nie dla mnie.

Od Gosh otrzymaliśmy także brown kit, czyli zestaw do sylizacji brwi. W środku znajdują się trzy różne odcienie, wosk do brwi oraz mini aplikator. Wosku używam na co dzień, dobrałam także dwa odcienie dla siebie, więc z zestawu jestem jak najbardziej zadowolona. Nie jest najtrwalszy na świecie – jak za tę cenę (ok 50 zł) zdecydowanie wolę mini zestaw z Catrice (ok 15 zł) - jakość jest porównywalna, a nawet wyżej stawiałabym tu Catrice.

Kolejny produkt to rozświetlacz w sztyfcie CCC STICK 3w1 . Ma cudowny, lekko złoty kolor, więc jeśli ktoś lubi ten odcień w konturowaniu czy po prostu rozświetleniu, zdecydowanie polecam. Mimo formuły jest bardzo „miękki” więc nakłada się go bardzo wygodnie. Można nawet rozetrzeć go palcami. Używam go bardzo często i nadal gości w mojej kosmetyczne, co świadczy o wydajności. Trwały i fajny. Mogę z czystym sercem polecić.
Ostatni produkt to zdecydowanie zaskoczenie, a mianowicie Gosh sprezentował nam maskarę. Jednak nie jest to zwykły tusz do rzęs. To tusz do rzęs przedłużanych.
Gosh Volume Serum Mascara for Eyelash Extensions Jeśli mam być szczera – nie byłam przekonana. Jeśli chodzi o przedłużanie rzęs zazwyczaj efekt jest na tyle WOW, że nie trzeba poprawiać go dodatkowo tuszem. Poza tym, bałabym się o swoje przedłużone rzęski, że tusz je poskleja, będzie go ciężko doczyścić itd. Nie myliłam się. Przezornie użyłam tuszu już „na końcówce” trwałości sztucznych rzęs, po około 3 tygodniach ich noszenia, w związku z tym, że miałam już braki. Efekt był całkiem okej, faktycznie wyglądały lepiej. Jednak po próbie demakijażu było kiepsko, rzęsy się skleiły i wyglądały po prostu nieładnie. U mnie totalnie się nie sprawdził. 




3. Pierre Rene kolejna marka zaoferowała kilka swoich kosmetyków. Warty uwagi jest przede wszystkim podkład „Skin Balance” – gęsta konsystencja, dobrze kryjący. Produkt bardzo wydajny. Co prawda, nie używam go każdego dnia, ale sięgam po niego dość często i korzystam z niego do tej pory ( to już ponad pół roku ). Bardzo wygodna aplikacja, świetnie współpracuje zarówno z gąbeczką, pędzlem oraz z łatwością rozprowadza się palcami. Dla mnie - na TAK.
W zestawie znalazły się także dwie pomadki. Ta w czarnym opakowaniu jest dość „tępa” i nie nakłada się jej wygodnie. Trzeba kilka razy przejechać po ustach, przez co pozostają grudki. Odcień to raczej kwestia gustu, totalnie nie mój kolor różu. Druga pomadka troszkę lepsza, miękka, miła w aplikacji, bardzo ładne złote opakowanie. Bez rewelacji, ale bardzo fajna na co dzień, kiedy ograniczamy się do minimalnego makijażu.

No i ostatnia rzecz, paletka do makijażu. W środku trzy cienie do powiek – dwa lekko rozświetlające oraz matowy brąz. Ten ostatni przypadł mi najbardziej do gustu. Dodatkowo mamy bronzer, jest dość ciemny, bardziej sprawdzi się do opalania twarzy niż konturowania. Jednak bez dwóch zdań, paletka bardzo funkcjonalna, gdyż możemy wykonać nią uniwersalny makijaż oczu i twarzy.






4. Eylure cudowne rzęski. Naprawdę, te komplety to perełki wśród sztucznych rzęs. Eylure oferuje mnóstwo modeli dostosowanych do naszych preferencji – gęste, długie, rzadsze, z efektem WOW i na co dzień. Znajdziemy nawet modele do aplikacji na dolne rzęsy – dla mnie nowość – oraz standardowe połówki dla delikatniejszego efektu. Jakość rewelacyjna. Mięciutkie, niby nasze własne. Aplikacja bardzo łatwa i przyjemna, dzięki nieco szerszemu paskowi. Są elastyczne, same dostosowują się do naszej powieki. Zdecydowanie nie są to „jednorazówki”, służyły mi nawet do pięciu razy i wciąż wyglądały super. Jeśli szukacie rzęs z efektem hollywood i dobrych jakościowo – zdecydowanie polecam.





5. Lirene tutaj dwa produkty. Znów mamy podkład Lirene Perfect Tone i raczej nie będę się rozpisywać, gdyż jest on bardzo podobny w konsystencji, wydajności, kryciu do tego z Pierre Rene. Bardzo fajny, gęsty, ładnie kryjący. Oprócz tego baza matująca. Naprawdę fajnie się sprawdza. Bardziej do stosowania punktowo, na przykład na strefę T, gdyż opakowanie jest naprawdę małe. Nie jestem pewna, czy w sprzedaży są większe, a ta służy jako tester. Jeśli jednak w drogeriach występują także te „mini wersje”, nie są one zbyt wydajne. Jednak działanie docelowe i formuła jak najbardziej na plus.






6. NeoNail tutaj mamy tylko jeden lakier, ale za to wyjątkowy. Jest to hybryda do wykonywania na paznokciach tak zwanego stylu Aquarelle. Do tej pory miałam okazję używać go tylko raz, właśnie na warsztatach Neo Neil organizowanych przez Meet Beauty, a to dlatego, że trzeba mieć do niego również specjalną bazę i top. Efekt akwareli średnio przypadł mi do gustu, dlatego nie inwestowałam w pozostałe akcesoria, jednak jeśli ktoś lubi ten styl to Neo Nail ma w swojej ofercie wszystko co potrzebne do wykonania takiego właśnie manicure.






7. Eveline i tu mamy duuużo różnych produktów. Postaram się opisać je zwięźle i konkretnie. Zacznijmy może od lakierów winylowych – Vinyl Gel. Bardzo fajna sprawa. Czym różnią się od zwykłego lakieru? Faktycznie, po aplikacji dostajemy efekt żelowy, nie są to produkty „matowe”, ślicznie się błyszczą. Bardzo trwałe – u mnie gościły co najmniej 2 tygodnie, w dodatku bez żadnego odprysku, więc trwałość można porównać do hybrydy. W paczce otrzymałyśmy różne kolory, a z tego co wiem Eveline ma w swojej ofercie całą gamę odcieni. Dodatkowo odżywka 8w1, o której działaniu raczej nie będę się rozpisywać, bo chyba każda z nas ją zna i opinie są podzielone. U mnie się sprawdza i często sięgam po nią by trochę wzmocnić i odżywić swoje paznokcie.

Podkład „Lumi Pro Expert” – bardzo lekki, rozświetlający a zarazem kryjący. Łatwa aplikacja dzięki pompce. Zawiera także witaminę E, Depantenol oraz witaminowe wyciągi z moreli i jabłka, co przekłada się także na jego przyjemny zapach. Twarz po aplikacji jest promienna, bez efektu maski. Raczej polecałabym go do cery normalnej i suchej, ponieważ przez jego właściwości i konsystencje raczej nie przyjmie się u osób z cerą tłustą.

W paczce znalazł się zestaw do konturowania w formie kredki. Bardzo fajna rzecz, mamy tu zarówno korektor, który świetnie się sprawdza przy punktowym zakrywaniu niedoskonałości a także bronzery i rozświetlacze w miękkim sztyfcie. Ta forma kosmetyków do konturowania na mokro jest bardzo wygodna, a produkty idealnie do niej dostosowane.

Tusz do rzęs „Big Volume” - świetny, dla osób lubiący efekt objętościowy. Maskara jest wyposażona w klasyczną, jednak dość grubą szczotkę, która w kilka sekund pogrubia nasze rzęsy. Co tu dużo mówić, tusz bardzo fajny jak na te z niższej pułki cenowej.

No i paletka cieni „Nude” do powiek; mamy tu różne formuły, maty oraz cienie perłowe. Ciepłe brązy i te metaliczne akcenty. Świetnie sprawdzi się do każdego typu makijażu, zarówno dziennego jak i wieczorowego. Pigmentacja jest w porządku, trwałość również. Jeśli ktoś lubi takie mini paletki, które sprawdzą się na każdą okazję mogę ją zdecydowanie polecić.





8. No i na koniec same perełki, czyli moje ukochane Golden Rose. Aż nie wiem od czego zacząć, bo paczuszka począwszy od opakowania aż po jego zawartość była rewelacyjna! Przede wszystkim zestaw do konturowania w formie kredek. Mamy tutaj trzy różne odcienie i trzy różne przeznaczenia. Brązowa oczywiście pomoże pięknie wykonturować naszą buzie. Produkt bardzo dobry jakościowo, pięknie się rozciera i nie pozostawia uporczywych linii. Świetnie współpracuje z gąbeczką. Tak samo zresztą pozostałe dwa produkty. Ten w odcieniu „peach” super sprawdza się do wszelkich poprawek a także pod oczy. Wiem, że w ofercie Golden są również kredki „kolorowe” różowa i zielona do zasinień i zaczerwienień. Ta forma mega ułatwia pracę, gdyż możemy wykorzystywać produkty dosłownie – punktowo. Dla mnie rewelacja. Na pierwszym zdjęciu macie swatche kolorków.






W zestawie była również pomadka Longstay Liquid Matte Lipstick w odcieniu 09. Jeśli chodzi o matowe pomadki jak dla mnie Golden Rose wiedzie prym – totalny mat, bez uczucia suchości czy brzydkiego zjadania się na wewnętrznej części. Pomadka jest mega wytrzymała, przetrwa posiłek i napój, a także całusy ;) I ten kolor, jak dla mnie to idealny odcień czerwieni. Lepiej zaopatrzcie się w nią przed świętami, będzie wspaniale współgrać ze świątecznym klimatem :)  A jeśli ktoś ma problem z suchością i pękaniem ust, które jest drażniące szczególnie w zimie, może skorzystać z bazy Prime&Prep Lipstick Base z dodatkiem witaminy E. U mnie świetnie sprawdza się na co dzień, bo chroni usta właśnie przed przesuszaniem. Idealnie współgra z pomadkami, szczególnie z matowymi, gdy chcemy pozbyć się suchych skórek. Bezzapachowa, lekka, przyjemna. Strzał w 10! :)






W prezencie dostałyśmy również próbki bazy, podkładu i kremu. Jak na jednorazowe użycie bardzo ok, nie wiem jak te produkty sprawdzałyby się na dłuższą metę. Mamy także czyścik do pędzli – fajny, przydatny gadżet oraz długopis „pomadka” (nie, niestety nie jest prawdziwa). Były także 4 mini pesety do regulacji brwi, każda w innym kształcie i do innego przeznaczenia.

To tyle. Kto z Was tym razem z niecierpliwością będzie czekał na wiadomość z zaproszeniem na Meet Beauty Conference?


 Jesteście stałymi bywalcami, czy może spróbujecie zgłosić się po raz pierwszy?


Koniecznie śledźcie stronę Meet Beauty by być na bieżąco! http://www.meetbeauty.pl/

Teddy Bear