środa, 17 maja 2017

Spring Vibes


Hej słoneczka! U nas humory już prawdziwie wiosenne. A co za tym idzie – stylizacje również. W ostatni słoneczny weekend postanowiłyśmy wybrać się do uroczego parku na warszawskim Ursynowie i wykorzystać piękną pogodę :) Świętujemy nie tylko nadejście upragnionej wiosny… TeddyandCrumb ma już rok! Aż ciężko uwierzyć jak to zleciało. Kiedy zaczynałyśmy w kwietniu ubiegłego roku nie spodziewałyśmy się takiego odbioru z Waszej strony.
O blogu myślałyśmy bardziej w kategorii zajawki i dobrej zabawy. Przerodziło się to w tysiące wyświetleń, komentarzy, wspaniałe kampanie i współprace a przede wszystkim – blogosferowe przyjaźnie.
Dziękujemy, że wciąż jesteście z nami! 


Obie zdecydowałyśmy się na klasykę, oczywiście jak zawsze w innym wydaniu. Ania ubrała swoje ukochane pastele, które idealnie oddają wiosenny klimat stylizacji. Przedłużona marynarka w odcieniu pudrowego różu to zdecydowanie hit tego sezonu. Do tego zwiewna koszulka na cienkich ramiączkach, jasne spodnie lub ulubione jeansy i koniecznie fikuśne sandałki na obcasie. Tak niewiele trzeba i #totallook gotowy.

Ja tym razem postawiłam na klasykę z lat 90, która w tym sezonie wróciła do łask – jeansowa spódniczka. Jeszcze do niedawna nie przyszłoby mi do głowy, żeby ponownie włożyć coś w tym stylu. A jednak! To zdecydowana królowa tej wiosny. W dodatku swój ulubiony krój dorwiecie praktycznie w każdej sieciówce. Od klasycznych, po asymetryczne, mega wytarte, z naszywkami, wzorzyste, krótkie i do samych kostek. Każda znajdzie coś dla siebie. Do tego delikatna, lawendowa bluzeczka z uroczymi wykończeniami na rękawach i kołnierzyku. Ulubiona torba w pastelowym odcieniu. Nie zapomnijcie o okularach przeciwsłonecznych. Dla mnie nowy trend na lekko wyciągnięte awiatorki z różową poświatą  i delikatnymi, metalicznymi oprawkami to totalny must have tej wiosny! 



 









 




 
 
 
A jakie są Wasze ukochane wiosenne stylizacje?

Koniecznie dajcie znać w komentarzach! :)

Ania:

Bluzka / Blouse – Bershka
Spodnie / Trousers – Stradivarius
Marynarka / Jacket – Zara
Torba / Bag - Mohito

Buty / Shoes - DeeZee
Kasia:

Bluzka / Blouse – H&M
Spódnica / Skirt – Stradivarius
Buty / Shoes – New Look
Torebka / Bag - Primark
Okulary / Sunglasses - Aliexpress
 Teddy Bear

niedziela, 26 marca 2017

Insta Baddie - czyli mini make-up tutorial

Witamy się z Wami wiosennie! Dziewczyny, niejednokrotnie prosiłyście nas o post makijażowy, w którym krok po kroku pokażemy jak wykonujemy swój make-up. Długo szukałyśmy inspiracji i myślałyśmy jak podjąć się tego zadania, ale wreszcie się udało! Nie będzie to makijaż dzienny, ponieważ postawiłyśmy na mocny akcent w makijażu oka, jednak każda z Was może go zmodyfikować jak tylko chce. Pokażemy Wam, jakich zazwyczaj używamy kosmetyków i które z nich to nasi ulubieńcy. Zaczynamy!  :)


No dobrze, mamy zupełnie naturalną buzię, bez żadnego makijażu, ale oczywiście nie zapominamy, że bardzo ważna jest wcześniejsza pielęgnacja. Niestety, bardzo wiele z nas pomija ten krok, tym samym popełnia bardzo duży błąd! W zależności od kondycji i rodzaju Waszej skóry, zawsze postarajcie się dokładnie oczyścić swoją twarz, a następnie koniecznie użyjcie kremu. U mnie podstawą w makijażu jest Ekspert Nawilżania od Loreal Paris do skóry normalnej i mieszanej. Ma bardzo delikatną konsystencję, z łatwością się rozprowadza, nie jest tłusty, a produkty nakładane na niego nie rolują się. Zdecydowanie odciąży Waszą skórę, a aplikacja podkładu będzie o wiele przyjemniejsza.

Następnym krokiem jest baza, która pomoże utrzymać makijaż w idealnym stanie przez kilka godzin, a nawet całą noc! Przyznam, że baza nie jest moim must have. Raczej stosuję ją przy bardziej wymagających makijażach, które ma ugruntować lub takich, które muszą przetrwać próbę czasu – sesje zdjęciowe, ważne wyjścia. Właśnie testujemy perełki od Bielendy. Przyznam, że uwielbiam ten produkt! Dla mnie idealna jest seria rozświetlająca, pięknie się nakłada, jest niesamowicie jedwabista, nie obciąża skóry twarzy. 


Tym razem Ania wcieliła się w rolę mojej wizażystki i muszę przyznać, że jest w tym naprawdę świetna! Zawsze zachwyca mnie swoimi własnymi makijażami, ale nie sądziłam, że i u mnie efekt będzie równie dobry, bo w tej kwestii zazwyczaj ufam tylko sobie. Ale nie zawiodłam się, wręcz przeciwnie, jestem zachwycona! Efekty będziecie mogły zobaczyć poniżej. 



Kiedy mamy już przygotowaną buźkę, możemy zaczynać makijaż. U mnie podstawą jest zazwyczaj Bourjois Helthy Mix w odcieniu 52 Vanilla. Szczerze, jest to mój ukochany podkład, dzięki swojej delikatnej konsystencji bardzo łatwo się rozprowadza, nie pozostawia smug ani plam, pięknie wyrównuje koloryt nie tworząc efektu maski. Co prawda ma średnie krycie, jednak jak dla mnie w zupełności wystarczające, by zachować naturalny efekt.

Następnie na cienie pod oczami nakładamy korektor, który moim zdaniem jest niezastąpiony dla nieskazitelnego efektu, pewnie większość z Was go zna, a mianowicie - Liquid Camouflage Concealer marki Catriceo numerku 010 - Porcellain. Klasyk i bestseller. Nie ma sobie równych jeśli chodzi o tuszowanie cieni pod oczami i zaczerwienień na skórze, a w dodatku pięknie rozświetla cerę. Co najważniejsze, nie zbiera się w załamaniach.  Świetnie sprawdza się również jako baza pod cienie, więc zawsze nakładam go na powieki, dobrze utrzymuje wszystkie nakładane produkty na miejscu.

Wszystko gruntujemy pudrem, w naszym przypadku jest to sypki puder mineralny z Bourjois o numerku 01 - Peach, dla utrwalenia makijażu, Bardzo ładnie matowi skórę, jednocześnie jej nie wysuszając. Jest też niesamowicie wydajny! To pudełeczko gości  już u mnie blisko rok.



Następnym krokiem są brwi. Do ich podkreślenia użyłyśmy pomady z Freedom Makeup w odcieniu Chocolate. By efekt utrzymywał się jak najdłużej, wystarczy delikatnie wystylizować je żelem z Golden Rose Longstay Brow Styling Gel.



Do makijażu oczu użyłyśmy tym razem tylko jednej palety, a mianowicie słynnej Modern Renaissance od Anastasia Beverly Hills. Jestem nią zachwycona! Nigdy nie miałam do czynienia z tak dobrze napigmentowanymi cieniami, tak głębokimi barwami i niesamowitą trwałością! Zdecydowałyśmy się na kolorki najbardziej na czasie, które z całą pewnością będą hitem tej wiosny. Na łuk brwiowy wylądował cudowny, naturalny beż Tempera, za to na załamaniu użyłyśmy delikatnego, ciepłego brązu Burnt Orange. Następnie zblendowałyśmy odcienie bordo i różu, (Rech Ochre, Venetian Red, Love Letter) nakładając stopniowo na całą powiekę. Wewnętrzny kącik rozświetliłyśmy cudownym Vermeer, a wzdłuż całej dolnej powieki zaaplikowałyśmy Pigment z Inglota (119), dla jeszcze większego efektu.

Makijaż oka wykończyłyśmy mocną kreską, używając eyelinera z Catrice Liquid Liner. Jest to nasze nowe odkrycie, do tej pory byłam wierna temu z Loreal, jednak nowa perełka skradła moje serce. Ma bardzo intensywną barwę, to naprawdę głęboka czerń. Przy aplikacji trzeba jednak uważać, może ona sprawić trudność osobom, które dopiero zaczynają z makijażem. Jednak nie zniechęcajcie się, efekt jest tego warty. Wytuszowałyśmy rzęsy i dodałyśmy sztuczne, a dokładnie Demi Wispies od Ardel by makijaż był spójny. 








Nie pozostało nam nic innego jak delikatne konturowanie. Na początek – transparentny puder ryżowy z MySecret, czyli kolejna nowość w naszej kosmetyczce. Następnie posłużyłyśmy się wielofunkcyjnym bestsellerem od marki Makeup Revolution – Ultra Countur, paletką zawierającą m.in trzy przepiękne odcienie brązerów. Do konturowania użyłyśmy tego o najchłodniejszym odcieniu, a dla spotęgowania efektu, na skronie dołożyłyśmy nieco cieplejszego koloru.  Do tego nieco różu z palety Sugar and Spice tej samej marki. Cały makijaż wykończył cudowny rozświetlasz Vivid Baked Highlighter w odcieniu Peach, również od MUR, nałożony na szczyty kości policzkowych oraz nos. To zdecydowanie mój ulubiony rozświetlasz, ma cudowny odcień i daje efekt przepięknej tafli.



Teraz wystarczy dobrać odpowiedni odcień pomadki, u mnie jest to ukochana Longstay Liquid Matte Lipstick - Matowa pomadka do ust w płynie - Golden Rose, w odcieniu 3, czyli pięknym, zgaszonym różu. Ma niesamowicie matowe wykończenie, jednocześnie nie wysusza ust i jest ultra trwała! Jej ogromną zaletą jest również mega wygodny w użyciu aplikator, który idealnie dozuje ilość wystarczającego produktu. Do tego użyłyśmy konturówki z Inglota Lipliner 501. Oczywiście pomadkę możecie wybierać dowolnie, pamiętajcie jedynie, aby nie przesadzić. Kiedy stawiacie na mocne oczy, usta powinny być lekko „zgaszone”, najlepiej w odcieniach nude, by cały makijaż nie wyglądał na przejaskrawiony.





Do makijażu użyłyśmy pędzli z serii Rose Gold od Zoevy. Całość traktujemy fixerem i gotowe! :) Koniecznie dajcie znać co myślicie o takim makijażu w komentarzu, czy podoba Wam się inspiracja Ani i najważniejsze – czy chcecie więcej takich postów? :) Dla nas była to świetna zabawa, więc kto wie, może w przyszłości zamienimy się rolami i wykombinujemy coś dla Was.


Miłego dnia!

Teddy Bear 

wtorek, 21 lutego 2017

Moja przygoda z Babyliss C1201E Curl Secret

Witajcie Kochani!

Dziś chciałam opowiedzieć Wam o moim nowym projekcie… zostałam szczęśliwą AMBASADORKĄ marki BaByliss! Od zawsze byłam fanką tej marki, wszystkie sprzęty do stylizacji włosów, które posiadam, pochodzą właśnie od BaByliss. Dlatego kiedy przeczytałam o konkursie na ambasadorkę nie miałam żadnych wątpliwości, że muszę wziąć udział i muszę wygrać. I stało się, marzenia się spełniają :) Z wielką radością odczytałam wiadomość, że już wędruje do mnie przesyłka. 

Pierwsze wrażenie? Wow! Piękne, eleganckie pudełko, pastelowa wstążka, a w środku lokówka C1201E CurlSecret. Wizualnie rewelacja, profesjonalny sprzęt, najmodniejszy, biały kolor z błyszczącymi się drobinkami.Marzyłam o automatycznej lokówce, jednak zawsze nie było okazji do zakupu. Happy happy happy!!! :)





Przy okazji przygotowałam dla Was wpis ze stylizacją włosów za pomocą lokówki automatycznej. W roli głównej oczywiście BaByliss C1201E Curl Secret.

Po umyciu i wysuszeniu włosów użyłam jedynie olejku Kerastase Elixir Ultime w celu ich nawilżenia i nabłyszczenia. Polecam Wam ten produkt, ma wszechstronne zastosowanie, włosy zyskują blask, jedwabistość i wygładzenie.

Następnie ustawiamy odpowiednie parametry lokówki. Obsługa jest banalnie prosta, wystarczy określić 3 parametry:

1. Temperatura
2. Pożądany efekt - fale, loki elastyczne lub loki zwarte
3. Kierunek skręcania loka

Lokówka nagrzewa się błyskawicznie, w kilka sekund jest gotowa do działania. Ja zdecydowałam się na opcję loków elastycznych. Rozczesujemy włosy i dzielimy je na pasma. Każde pasmo chwytamy lokówką na wybranej przez siebie długości. Lokówka automatycznie wkręca wybrane pasmo, po kilku sekundach uwalnia „lok” i wydaje sygnał po wykonaniu zadania :) Jest to nie tylko szybkie i proste, ale także bezpieczne. Jonizacja chroni nasze włosy przed szkodliwym działaniem wysokich temperatur.










Tak prezentuje się pierwsza warstwa :)



Miałam ochotę na nieco luźniejszą wersję więc delikatnie przeczesałam włosy dłońmi i oto ostateczny efekt :) Na koniec użyłam lakieru, to wszystko!




Przyznam, że lokówka zasługuje na pozytywną ocenę. Jestem nią zachwycona pod każdym względem – wygląd, poręczność, obsługa oraz efekt. Możemy już zapomnieć o pracochłonnym nawijaniu pojedynczych pasm na lokówkę i długim oczekiwaniu na właściwy skręt. Nasze „nowe loki” tworzą się same! Duży plus za wielofunkcyjność. Tak naprawdę od nas zależy jaki efekt chcemy uzyskać – perfekcyjne loki, delikatne loczki czy romantyczne fale. Pokazałam Wam tylko jeden wariant, ale mam ochotę na więcej. Efekt jest oszałamiający i długotrwały – loki utrzymywały się przez cały dzień, przetrwały nawet intensywny trening na siłowni. Myślę, że z BaByliss Curl Secret każda z nas wyczaruje pełną zdrowego blasku stylizację. Taki efekt w domowym zaciszu naprawdę jest możliwy! :)

Koniecznie dajcie znać w komentarzach jak Wam się podoba! Jakieś pytania? Zapraszam :)

Little Crumb